Możesz sam wybrać! Bohaterowie literaccy i ich historie

Możesz sam wybrać! Bohaterowie literaccy i ich historie

Nic tak nie zabija czytania jak przymus

Przekonanie młodego człowieka, że literatura to nie tylko szkolne lektury, ale niezwykle różnorodny świat, to karkołomne zadanie. Nauczyciele są rozliczani z „realizacji materiału”, więc na próbowanie, pokazywanie, odrzucanie (!) tekstów, które się nie spodobały, nie ma zwyczajnie czasu. Rzeczywistość nie wygląda jak w Stowarzyszeniu Umarłych Poetów – nie skaczę po krzesłach, nie recytuję poematów, nie wcielam się w bohaterów … Można się wymądrzać, jaka powinna być dydaktyka literatury, szukać winnych – eksperci znajdą się z pewnością. Ale codzienność jest szara: nie ma wyboru, nie ma przyjemności. Jak z jedzeniem: każdemu musi smakować to, co jest na obiad, bo innego nie będzie. Nie dziwię się, że niektórzy szybko łykają bez świadomości smaku, inni „żują” w nieskończoność, reszta… „skubie” (fragmentami) z literackiego talerza.

Więc jeśli ktoś nie doświadczył przyjemności czytania w młodym wieku, to nawet nie ma do czego wracać wspomnieniami - nie było uczty smaków. Może dlatego większość Polaków nie czyta nawet na stare lata, chciałam powiedzieć…  w dojrzałym wieku? W przeświadczeniu większości literatura to szkolna lektura – tektura. A to zadanie i obowiązek. Pot i łzy.

Zobacz, co możesz tam odkryć. I wybieraj sam!

Jak pokazać także młodszym dzieciom, że MOGĄ WYBIERAĆ? Że świat literatury jest największym światem, jaki znamy? Że jest bogatszy niż Netfliks? Najbogatszy, bo stwarzany wraz z każdym odczytaniem wciąż na nowo od tysięcy lat? O tym, jak działa magia księgarni (de facto przyjemności wybierania), pisałam w artykule Co zrobić, by nastolatek zaczął czytać? Dzisiaj jednak chciałam zaprezentować coś w rodzaju menu literackiego dla młodszych i starszych dzieci. Jestem przekonana, że i nastolatki znalazłyby coś dla siebie w świetnej, pełnej humoru książce Štêpánki Sekaninovej Bohaterowie literaccy i ich historie.

Literackie Menu

Gdy spojrzy się na imponujące statystyki, czeski fenomen czytelniczy przestaje dziwić – miłość do książek zaszczepia się tam przecież od najmłodszych lat. Doskonałym tego przykładem jest właśnie propozycja, która udowadnia, że o wielkiej literaturze można opowiadać dzieciom z lekkością, pasją i humorem. Pomysł jest prosty i genialny: Niedźwiedź Franek przedstawia swoje fascynacje literackie. Bohaterowie książek są wybornie dobrani: od Gilgamesza, przez Guliwera, Don Kichota, Pinokia, Sherlocka Holmesa, Hrabiego Drakulę, Małego Księcia… Nie wymienię wszystkich, ale autorka to z pewnością moja duchowa przyjaciółka – pasjonatka literacka. Dzieci więc z przymrużeniem oka (no bo Niedźwiedź Franek jest przekochany) poznają największe dzieła światowej literatury.Książka jest jak menu w najlepszej restauracji świata. A przede wszystkim daje to, co dobra biblioteka: zmienia perspektywę – z „musisz to przeczytać” na „zobacz, co możesz tam odkryć”.

Już samo przeglądanie tego Menu Literackiego, oglądanie obrazków, czytanie tytułów, śledzenie najważniejszych wątków, a przede wszystkim perspektywa zabawy, a nie przymusu, daje poczucie, że mogę swobodnie wybierać i … porzucać. Może mnie zafascynować bohater, jego nazwisko, przygoda, miejsce, gdzie dzieje się akcja, cytat, nastrój… ilustracja.

30 propozycji, 30 historii…

Jasne, że Štêpánka Sekaninova przemyciła informacje o prądach literackich i gatunkach, dodała ciekawe anegdoty o autorach. Zrobiła to z ogromnym wyczuciem, bez przytłoczenia wiedzą. W pierwszej chwili nawet nie zauważyłam refleksji Franka o tym, czym jest proza, klasycyzm, realizm i że Franz Kafka miał przyjaciela, który ocalił jego rękopisy.

Robotę robią ilustracje Jakuba Cenkla, które sprawiają, że bohaterowie stają się postaciami z krwi i kości: poprzez stroje ze swoich epok, ważne dla nich przedmioty, miejsca, w których żyją. Niedźwiedź Franek reaguje emocjami na bohaterów, których poznaje: śmieje się, fascynuje, trochę boi… To pozwala dzieciom na wybór także w tej płaszczyźnie, kluczowej w wyborze tekstu i kształtującym się guście czytelniczym: przecież każdy szuka w literaturze czegoś innego! Są pasjonaci emocji i dreszczyku grozy (Frankenstein, Hrabia Drakula), inni lubią uciec w łagodny, dobry świat i tam odpocząć (Ania z Zielonego Wzgórza), kolejnych fascynuje dziwactwo (Przemiana, Alicja w Krainie Czarów), uniesienia tragicznej miłości (Romeo i Julia), podróże (Podróże Guliwera), historie o zwierzętach (Biały Kieł).  

Pomysł, by zestawić w katalogu Małą Syrenkę z Drakulą, Heidi z Benjaminem Battonem – dla mnie jako dydaktyka – genialny!

Książka nie prezentuje streszczeń: jest tylko „smaczkiem” na zachętę, prezentacją światów i bohaterów – dokładnie tak, aby kierując się intuicją literacką i gustem, wybrać coś dla siebie.

Może gdyby aktorzy Odysei Christophera Nolana, wchodzącej w lipcu na ekrany, zaprzyjaźnili się wcześniej z Niedźwiedziem Frankiem, wiedzieliby, że istnieje taka „książka” jak Odyseja. Wtedy nie musieliby błaźnić się w wywiadach, „odkrywając” arcydzieło będące przecież fundamentem europejskiej literatury.

Zaczynam być zgryźliwa, więc kończę. A Bohaterów literackich polecam całym literackim i dydaktycznym sercem, szczególnie na nagrody - koniec z książkami z przymusu, idą wakacje!

Czas na przyjemność czytania!:)