Z dala od lektur szkolnych. Propozycje książek "na koniec roku" dla wychowawców, rodziców i dziadków
Atlas grzybów polskich
Kończyłam może piątą klasę, nie pamiętam dokładnie, gdy w nagrodę za cały rok nauki dostałam Atlas grzybów polskich. Nigdy nie byłam na grzybobraniu, a nagroda nie stała się dla mnie jakimś hobbystycznym przełomem. Mieszkałam w środku miasta, a z grzybów znałam tylko pieczarki z warzywniaka. Moje koleżanki i koledzy zostali obdarowani podobnymi pozycjami: Kapliczki Beskidu Makowskiego, Śląskie stroje ludowe… Oczywiście, nikt nie narzekał, nikt tego nie czytał, a jedyną wartością dla nas było to, że na pierwszej stronie widniał wpis pochwalny i czerwona pieczątka szkoły z zawijasem dyrektora. Po uroczystym apelu rzuciliśmy świadectwa i nagrody w kąt i poszliśmy "na pole". Tylko niektórzy tego dnia za karę posiedzieli w domu...
Perspektywa dziecka i nastolatka
Nikt nie wraca do świadectw, chyba że archiwiści. Nagrody natomiast stają się domowymi „kurzołapami”. Nie odbieram im wartości, proszę mnie źle nie zrozumieć. Z pewnością miały wiele zalet merytorycznych. Nie były to jednak książki, które się czyta albo które coś wnoszą, gdy jest się dzieckiem - rozrywkę, zaangażowanie, zachwyt czy wiedzę. Czasy były, jakie były. I choć od tamtej pory świat zmienił się nie do poznania i dzisiejsza oferta księgarska jest przebogata, wciąż - czy to z braku zainteresowania, czy z przyzwyczajenia - nie zastanawiamy się nad tym, co może stać się inspirującą nagrodą. Zakładamy, że dzieci i tak będą siedzieć "na telefonie". Otóż nie każde i nie zawsze.
Z dala od lektur szkolnych
Trudność wyboru polega na tym, że to wychowawcy kupują nagrody, bo to ich robota. A nie każdy wychowawca jest przecież polonistą, który - po pierwsze - będzie znał gust literacki ucznia, bo spędza z nim całe godziny, mówiąc o tekstach, a po drugie - potrafi wybrać z szerokiej oferty wydawniczej takie książki, które będą „fajne”. Dla wielu ludzi z mojego pokolenia odkryciem literackim, książką „dla dorosłych”, był Mistrz i Małgorzata Bułhakowa, Opowiadania Mrożka, poezje Świrszczyńskiej, Lipskiej, Wojaczka, czy Stachury (w dżinsowej okładce!) i wiele, wiele innych. Empik wchodził na polski rynek, zapachniały drukiem księgarnie... Jednak zmieniają się pokolenia, oczekiwania i gusta. To, co wydawało się niezwykłe i odkrywcze dawniej, może nie być inspirujące dla współczesnego nastolatka. Może, ale nie musi - dobra literatura czyni cuda! Jednak poniższa lista nie wzięła się z mojej melancholii za "dawnymi czasy", ale codziennej pracy z młodymi ludźmi. To ich perspektywa, potrzeby, oczekiwania. Mówię o różnych klasach - nie tylko sprofilowanych humanistycznie, ale też mat-infach czy biol-chemach.
Propozycje książek "na nagrody"
Zanim zaleje Państwa tsunami negatywizmu, że oto młodzież nie czyta i świat się kończy, zatrzymajmy się na chwilę. Nie dyskutuję z zatrważająco obniżonymi kompetencjami czytelniczymi, brakiem koncentracji i obrazem nastolatka gapiącego się całymi dniami w telefon. Nie chodzi mi ani o nikogo, ani o wszystkich. Swoją propozycję kieruję do rodziców, dziadków i wychowawców, którzy chcieliby „na nagrodę” coś ciekawego dla własnych bądź szkolnych dzieci, coś spoza listy lektur, ale będącego wartościową literaturą. Nie jest to lista książek trudnych, ale powieści lub opowiadania różnego typu, charakteru i o różnorodnej tematyce. Siłą rzeczy taka nagroda będzie zindywidualizowana, a fakt, że nie będzie miała nic wspólnego z listą szkolnych lektur, może zainspiruje, by ją chociaż otworzyć. A potem to już tekst zrobi swoje...
Jakie wydanie?
Nie wiem, jakie wydanie wpadnie Państwu w ręce, więc proszę, aby nie oceniać książki po okładce. Gwarantuję jednak, że lakierowany Atlas grzybów i jego format nie zrobiły na mnie żadnego wrażenia. Posłużyły akurat do tego, aby świadectwo się nie zmięło. Dzisiaj mamy różne wydania, także kolekcjonerskie, ale znając realia, polskiej szkoły na te ostatnie nie stać. Ale stać ją na inspirację literaturą! Szczególnie taką, która nie pachnie szkołą… wszak idą wakacje!;). Gwarantuję, że to dorośli bardziej patrzą na jakość prezentu (format, lakier, objętość). Młody człowiek doceni, że książka została wybrana specjalnie dla niego, nie jest lekturą i ma inny cel, niż "szkolny" dydaktyzm.
Dla malkontentów finansowych
Zdaję sobie sprawę, że kwestia funduszy na nagrody jest kluczowa. Nie dyskutuję z tym i nie zaklinam rzeczywistości. Nie żyję w Nibylandii i znam realia polskiej oświaty.
Lista propozycji "nagród" dla młodzieży szkół średnich
Opowieści niesamowite z języka japońskiego, pod red. Katarzyny Sonnenberg-Musiał

Luc Ferry, Iliada (w formie pięknego komiksu) oraz inne z tej serii komiksowej: Antygona, Dedal i Ikar…



Paweł Huelle, Weiser Dawidek

John Irving, Świat według Garpa

Andrzej Sapkowski, Krew elfów (inne z serii o Wiedźminie)

Jose Saramago, Wszystkie imionaEdgar Allan Poe, Opowieści niesamowite

Harper Lee, Zabić drozda (jest jeszcze wersja komiksowa tej powieści)

Truman Capote, Śniadanie u Tiffaniego

Donna Tart, Szczygieł

John Steinbeck, Na wschód o Edenu

I ciąg dalszy serii:
Opowieści niesamowite z języka francuskiego, wybór wstęp Jerzy Parvi
Opowieści niesamowite z języka polskiego, pod red. Piotra Pazińskiego
Opowieści niesamowite z języka angielskiego, pod red. Johna Williama
Polidoriego

Powyższe propozycje książkowe nie są stricte literaturą młodzieżową. Jakby dorosłemu jakiś tytuł wpadł w oko, to zdecydowanie polecam:).
Przyjemnego czytania!