O zasypianiu - rytuał wieczornego czytania
Popularność bajek terapeutycznych, zasypianek, bajek – wspomagajek i innych tego typu tekstów nie bierze się znikąd. Młode pokolenie rodziców coraz wyraźniej zdaje sobie sprawę z tego, jak trudne jest towarzyszenie dzieciom w emocjach, mądre reagowanie na nie, uczenie świadomości własnego ciała i nazywania doświadczanych uczuć. Ale jak to dobrze robić, skoro świat pędzi, pracy jest coraz więcej (a jej efektów niekoniecznie - szczególnie w świetle zawodowego zaangażowania), obowiązki domowe rosną, jakby czas się kurczył, a roboty przybywało...?
Nadmiar bodźców a czas przed ekranem
Pokolenie dorosłych także odkrywa, że dojrzałość to świadomość emocji i umiejętność kierowania nimi. Nikt nas jednak tego nie uczył, nie ma takiego szkolnego przedmiotu. Może z wyjątkiem… literatury. Ale ona przegrywa z "czasem przed ekranem", a jej niezwykle właściwości gubią się w pośpiechu życia. Dzieci tracą umiejętność śledzenia losów bohaterów, odtwarzania przyczyn i skutków wydarzeń, a co za tym idzie - zaangażowania w czytaną opowieść.
Współczesne dzieci nie potrafią się nudzić, ani same sobą zająć – oczekują „atrakcji", a przynajmniej bodźców w postaci filmików, bajeczek, łakną uwagi i zabawy. W tym natłoku spraw: „pobaw się ze mną”, po całym dniu pracy, brzmi jak kolejny obowiązek. Audiobook nie działa. Sam obcy głos już nie wystarcza, dzieci chcą obrazu, filmu, rolki, shorta – intensywności. Zresztą i sami dorośli mają świadomość, że emocje dzieci, szczególne te gwałtowne, jak złość, agresja, ostry sprzeciw – najchętniej zamknęliby jakimś uspokajającym zaprzeczeniem, unieważnieniem. Nic dziwnego, że w zmęczeniu idzie się na łatwiznę: puści filmik ze śmiesznym kotkiem, setny odcineczek bajki.
Wieczorne wyciszenie jest trudne
I kiedy przychodzi wieczór, przebodźcowany maluch nie potrafi sam się wyciszyć. Nie znam dziecka, które nagle wieczorem wędruje grzecznie do łóżka i samo zasypia – chyba, że bierze je choroba, rośnie temperatura. Oczywiście, najprościej jest ględzić o rytuałach, ceremoniale wieczoru, kolacji zawsze o tej samej porze, kąpieli z bąbelkami i Bóg wie, czym jeszcze. Wszyscy wiemy jednak, że życie codzienne nie wygląda jak z bożonarodzeniowego klipu.
Doba ma tyle godzin, ile miała dawniej. Zmierzch zapada zgodnie z porami roku – to odwieczny cykl. Co więc się zmienia, że coraz bardziej pędzimy, a spokojny wieczór staje się niezwykłym luksusem? To nie jest jednak wpis poświęcony doświadczaniu czasu, poczuciu – które ma chyba każdy – że wszystko się dzieje w jakimś szalonym, obłędnym pędzie. Wpis poświęciłam tej chwili wieczoru, kiedy usiłujemy wyciszyć dziecko. I nie mówię tu o higienie snu – procent dorosłych, którzy także nie mogą zasnąć, jest zatrważający. Odsyłam zainteresowanych do artykułów poświęconych temu zagadnieniu.
Struktura bajki terapeutycznej
Chodzi mi raczej o moment, w którym musimy „przestawić” dziecko z trybu „aktywny” na „znużony” i „refleksyjny”. Przy takiej intensywności dnia nie zrobi się to naturalnie, w jakiś magiczny sposób. Tej chwili właśnie poświęcone są bajki terapeutyczne - usypianki. Mają dość jasny układ: na wstępie pojawiają się elementy relaksacyjne (świadomość ciała, jego zmęczenia, uczucia „ciężkości” itp.). Potem zaczyna się opowieść, która może być swobodną fantazją, kompensacyjną opowieścią o dzieciach, przyjaźniach, zabawie, często z elementami onirycznymi (unoszenie się, latanie, podróżowanie...). Te obrazy budzą dobre emocje, są kojące, łagodne, dają poczucie spokoju i bliskości. To już pierwszy krok do spokojnego snu...
Rytuał wieczornego czytania
Ważne w bajkach czytanych na dobranoc jest to, żeby pozwolić fantazji dziecka zaistnieć. Nie pokazywać mu wtedy ilustracji, filmu, nie dać słuchać obcego głosu. To ma być taka „przerwa na samego siebie”. Skojarzenia w małej główce nie mają jednak płynąć „luzem”, bo lęki, strachy, emocje z całego dnia mogą powrócić, ale bajka ma pokierować stateczkiem wyobraźni poprzez dobrze dobraną opowieść – uspokajającą, kojącą duszę, wyciszającą emocje. Sam głos mamy, taty, babci, ich obecność, ciepło, dotyk staną się już gwarantem poczucia bezpieczeństwa. Kto miał doświadczenie usypiania dziecka, wie dobrze, że ciche czytanie uspokaja także dorosłych. Kto nie zasnął czasem z dzieckiem przy wieczornej bajce...?
Usypianki
Czytanie wieczorne miało kiedyś i ma do dzisiaj funkcję głęboko terapeutyczną, tylko kiedyś nikt tego tak nie nazywał. Odkryliśmy leczniczy charakter czytania, kiedy uświadomiliśmy sobie tsunami problemów związanych z koncentracją, uważnością, samoregulacją emocjonalną, nadpobudliwością. Wróćmy więc – jeśli nie do tradycyjnych bajek na dobranoc – to najpierw do wyciszających usypianek.
Na początek więc moja bajka, która została opublikowana na stronie Wydawnictwa Espritkids.pl. Serdecznie polecam!

